menu
menu

Potęga i jej zmierzch (1971-1989)

Fabryka Broni / Historia / Potęga i jej zmierzch (1971-1989)

W grudniu 1970 r., po masakrze robotników na Wybrzeżu, do władzy w kraju doszła ekipa kierowana przez Edwarda Gierka. Wprowadził on politykę, bazującą na przyspieszeniu rozwoju gospodarczego kraju i wyraźnym podniesieniu standardów życia jego mieszkańców. Oprócz podwyżek płac, zwiększeniu skali budownictwa mieszkaniowego, i „zamrożeniu” cen żywności i artykułów przemysłowych na niskim, sztucznym poziomie, zauważalne było także otwarcie się polskiego przemysłu na świat zachodni – zakup licencji i starania o zwiększenie eksportu własnych wyrobów. Chociaż w oficjalnej propagandzie rozwój gospodarczy kraju opierał się na własnych, wypracowanych zyskach, w rzeczywi-stości jego źródło tworzyły w ogromnej mierze kredyty zaciągnięte na Zachodzie. Ko-nieczność ich spłaty doprowadziła do gigantycznego kryzysu gospodarczego i protestów społecznych, których apogeum stało się powstanie „Solidarności”. Całkowicie nowy roz-dział w historii kraju otworzyło wprowadzenie w nim w grudniu 1981 r. stanu wojennego. Niemalże cała następna dekada podporządkowana była właśnie jego realiom.
Wszystkie te – przedstawione w telegraficznym skrócie – przemiany, odbijały się na funkcjonowaniu „Waltera”. W początkach lat siedemdziesiątych XX wszedł w okres bardzo poważnych inwestycji. Objęły one budowę galwanizerni, fosforanownia, kuźni, odlewni precyzyjnej i ciśnieniowej, magazynów wyrobów gotowych, a także dwóch no-wych fabryk – zakładu produkcji maszyn do pisania (a później także maszyn do szycia) w radomskiej dzielnicy Gołębiów oraz zakładu filialnego w Zwoleniu. W latach 1971–1975 rozwinięto i unowocześniono produkcję, uporządkowano gospodarkę maszynową, zaku-piono szereg urządzeń. Dla funkcjonowania zakładu stosunkowo niewielkie znaczenie miało przymusowe wcielenie go do Zjednoczenia Przemysłu Zmechanizowanego Sprzętu Domowego „Predom”. W konsekwencji tego posunięcia, w maju 1972 r. otrzymał on nową nazwę: Zakłady Metalowe „Predom–Łucznik” im. Gen. Waltera w Radomiu. Już dwa lata wcześniej dokonano zmiany na stanowisku dyrektora, powierzając je inż. Marianowi Błońskiemu. W stanie wojennym, jesienią 1982 r. wprowadzono kolejną nazwę przedsię-biorstwa: Zakłady Metalowe „Łucznik” im. Gen. Waltera w Radomiu. W trzy lata później stanowisko naczelnego dyrektora powierzono inż. Andrzejowi Korbeckiemu.
Podobnie, jak miało to miejsce w poprzednich dekadach, funkcjonowanie „Waltera” bazowało na produkcji broni. Radomski zakład specjalizował się w jej jednym modelu, a mianowicie karabinku szturmowym AKM, będącym unowocześnioną wersją podstawo-wego „Kałasznikowa”. Wprowadzone także w Radomiu zmiany konstrukcyjne dotyczyły m.in. mechanizmu spustowego oraz zastosowania nowego bagnetu, oznaczonego symbolem 6H4. Jak wiemy, „Walter” produkował standardowe AKM z kolbą drewnianą oraz karabinki AKMS z metalową korbą składaną. Brak jest jakichkolwiek, nawet szacunko-wych, danych na temat skali tej produkcji, poza bardzo ogólnikowymi stwierdzeniami, iż jej apogeum przypadło na lata 1978–1979.
Konstruktorzy z „Waltera” wzięli też aktywny udział w projekcie „Tantal”, mają-cym na celu stworzenie polskiej, ulepszonej wersji AKM. Po okresowym zaniechaniu pro-jektu, powrócono do niego w 1981 r. Pomimo zastosowania interesujących rozwiązań, broń otrzymała początkowo jednak negatywne opinie, o czym zadecydowały m.in. jej zbyt duże wymiary. Po wprowadzeniu zmian konstrukcyjnych, obejmujących m.in. skrócenie komory zamkowej oraz dostosowanie broni do standardowych magazynków AKM, „Tantal” wszedł do produkcji seryjnej. Znacznie więcej szczęścia miał pistolet maszynowy PM–84, znany pod nazwą „Glauberyt”. Prace nad nim rozpoczęto w latach siedemdziesiątych XX w. w trzech działających niezależnie zespołach konstrukcyjnych. Ich celem było stworzenie broni, mającej zastąpić coraz bardziej archaiczny pistolet maszynowy „Rak”. W rywalizacji tej zwyciężył – pokonując m.in. konstruktorów z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce – zespół tworzony przez radomskich inżynierów: Ryszarda Chełmickiego, Janusza Chętkiewicza i Stanisława Brixa. Opracowali oni broń przeznaczoną dla załóg wozów bojowych, pododdziałów zwiadu oraz służb specjalnych i policji. Całkowitą nowością było to, iż „Glauberyt” został wykonany z blach poddanych obróbce termicznej. Po stosunkowo krótkich testach pistolet ten został włączony do uzbrojenia ludowego Wojska Polskiego. Ogromnym sukcesem inżynierów z „Waltera” – Ryszarda Chełmickiego i Mariana Gryszkiewicza, stało się też skonstruowanie pistoletu P–83 „Wanad”, będącego unowocześnioną wersją używanego powszechnie w wojsku i innych służbach mundurowych „Czaka”. W latach osiemdziesiątych XX w. został on wprowadzo-ny do powszechnego wyposażenia w wojsku i służbach mundurowych.
Chociaż nie wiadomo, jak przedstawiała się skala produkcji poszczególnych rodza-jów omówionego uzbrojenia, w oficjalnych dokumentach stwierdzano, iż w latach 1979-1983 z taśm radomskiego zakładu schodziło corocznie 80 tys. sztuk broni. Oprócz niej w krótkich seriach wytwarzano również wyroby specjalne dla Ministerstwa Spraw We-wnętrznych i służb ratownictwa morskiego – wyrzutnie granatów łzawiących, świec dym-nych i lin ratowniczych.
Podobnie, jak miało to miejsce w latach poprzednich, produkcji wojskowej towa-rzyszyła produkcja cywilna. Skoncentrowano ją na dwóch grupach produktów – maszy-nach do szycia i maszynach do pisania. Produkcja tych pierwszych była dziedziną, w której pracownicy radomskiego zakładu mieli już ogromne doświadczenie. W początkach lat siedemdziesiątych XX w. prace konstruktorów bazowały na systematycznym unowocze-śnianiu maszyn „Łucznik” i wprowadzaniu na rynek ich kolejnych modeli. Prawdziwym przełomem dla zakładu okazało się jednak podpisanie w 1973 r. umowy licencyjno-kooperacyjnej z amerykańską firmą „Singer” – jednym z najbardziej znanych w świecie producentów maszyn do szycia. Zawarta na okres kilkunastu lat umowa pozwalała na pro-dukowanie w Radomiu co najmniej dwóch modeli maszyn ze znakiem „Singera” i swo-bodną sprzedaż ich na całym świecie. Na potrzeby m.in. tej produkcji zdecydowano się wybudować od podstaw zupełnie nowy, nowoczesny zakład produkcyjny, zlokalizowany w dzielnicy Gołębiów. Przyjęte założenia zakładały, iż docelowo będzie tam powstawać corocznie 520 tys. maszyn. „Singery” miały być kierowane niemalże wyłącznie na eksport do krajów zachodnich, natomiast „Łuczniki” na rynek wewnętrznych i tzw. krajów demo-kracji ludowej. Równocześnie dyrekcja zakładu zdecydowała się uruchomić filię w odle-głym od Radomia o trzydzieści kilometrów Zwoleniu, wznosząc tam także od podstaw nowy zakład. Początkowo zamierzano produkować tam tylko proste elementy maszyn do szycia, ale wraz z upływem czasu i podnoszeniem kwalifikacji załogi ofertę tę rozszerzano.
Produkcja „Łuczników” i „Singerów” przyniosła radomskiemu zakładowi zarówno powszechne uznanie, jak i bardzo duże zyski finansowe. W końcu lat siedemdziesiątych jej roczna wielkość obejmowała dla obu rodzajów odpowiednio 260 tys. i 140 tys. egzempla-rzy. Chociaż podstawy produkcji zostały podkopane w związku z narastającym w kraju kryzysem gospodarczym, utrzymano ją na wysokim poziomie. Maszyny z Radomia trafiały m.in. do Belgii, Francji, i Stanów Zjednoczonych, a nawet tak odległych krajów jak Ja-ponia, Jamajka, Togo i Senegal.
W początkach lat siedemdziesiątych XX w. w ofercie „Waltera” pojawiła się też nowa kategoria produktów – maszyny do pisania. Ich produkcja opierała się na kontrakcie licencyjnym, zawartym ze szwedzką firmą „Facit”. Na tej podstawie skonstruowana zosta-ła maszyna do pisania „Łucznik” kl. 660, wytwarzana następnie w trzech wariantach. Do-bra lokalizacja i nowoczesne wyposażenie zakładu na Gołębiowie sprawiło, że w 1973 r. w Radomiu wyprodukowano 32 tys. „Łuczników”, które zaczęły stawać się systematycznie wręcz standardowym wyposażeniem polskich biur. Ponieważ radomski zakład był jedynym miejscem w Polsce, gdzie powstawały maszyny do pisania, ich produkcja systematycznie rosła, oscylując wokół 30 tys. egzemplarzy rocznie. Ofertę rozszerzono o maszyny walizkowe i nowoczesne maszyny elektryczne. Wraz z upływem czasu, w latach osiem-dziesiątych XX w., produkcja maszyn do pisania została ukierunkowana niemalże wyłącz-nie na eksport. Trafiały one do blisko 40 krajów, przede wszystkim ze świata arabskiego, posiadając czcionki przystosowane do tamtejszych alfabetów.
W ramach produkcji cywilnej hale „Waltera” opuszczały także prasowarki elek-tryczne, elementy pneumatyki, a przez pewien czas także kuchenki gazowe i elektryczne. Dużą rolę odgrywała również produkcja broni pneumatycznej, kierowanej na rynek cywil-ny. Produkcję karabinków sportowych utrzymywano na poziomie 12 tys. egzemplarzy rocznie, eksportując je m.in. do Szwecji, Norwegii, Kanady i Australii. Ze względu na niemożliwość przebicia się ze swymi produktami na rynki światowe, zrezygnowano z pla-nów masowej produkcji broni myśliwskiej.

 

Mająca miejsce w początkach lat siedemdziesiątych XX w. rozbudowa zakładu pociągnęła za sobą wzrost liczebności jego załogi. Jak można domniemywać – chociaż nie ma co do tego pewności – stan pracowników zakładu sięgnął ok. 12 tys. mężczyzn i kobiet. Postępująca mechanizacja i unowocześnianie procesów technologicznych sprawiło jednak, że w połowie omawianej dekady zakład zatrudniał ok. 10 tys. osób. Ogromny wpływ na szeroko rozumiane sprawy pracownicze wywarły represje po wydarzeniach „Radomskiego Czerwca”, w których załoga „Waltera” wzięła bardzo aktywny udział. Rankiem 25 czerwca 1976 r., w związku z wysłuchaniem poprzedniego wieczora, transmitowanego przez telewizję, sejmowego przemówienia premiera rządu, w którym zapowiedział on wprowa-dzenie radykalnych podwyżek cen żywności, kobiety zatrudnione w zakładzie nie podjęły pracy na pierwszej zmianie. Wkrótce strajk objął cały zakład, a członkowie dyrekcji nie byli w stanie uspokoić tłumu. Po pewnym czasie robotnicy „Waltera” opuścili hale fabryczne, kierując się pod siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Tutaj spotkali się z pracownikami innych przedsiębiorstw, którzy również przyłączyli się do protestu. Po kilku godzinach daremnego oczekiwania na decyzję warszawskich zmian dotyczącą odwołania podwyżek, tłum wdarł się do gmachu komitetu. Budynek, z którego masztu zdarto czer-woną flagę, został spalony. Demonstrujący opanowali centrum miasta, gdzie doszło do licznych czynów o charakterze kryminalnym – zwłaszcza dewastacji sklepów i zaboru z nich atrakcyjnych towarów. W godzinach popołudniowych protest został spacyfikowany przez władze, ale wielu jego uczestników poddano brutalnym represjom. Ich symbolem stały się tzw. ścieżki zdrowia – przeprowadzanie zatrzymanych przez szpalery funkcjona-riuszy milicji, którzy gumowymi pałkami byli w stanie zadań każdemu z demonstrantów dziesiątki uderzeń. Liczni pracownicy „Waltera” – uczestnicy protestu, stanęli przed sąda-mi i kolegiami orzekającymi. Oprócz ich wyroków, formą represji wobec robotników stały się też dyscyplinarne zwolnienia z pracy. Chociaż ich skala pozostaje po dziś dzień nie-znana, powszechny jest pogląd, że w Radomiu pracę straciło ok. 940 osób, w tym 360 za-trudnionych w zakładach metalowych. Wyrzucano ich z „Waltera” z tzw. wilczym biletem, uniemożliwiającym w praktyce znalezienie pracy w jakimkolwiek innym przedsiębiorstwie państwowym. Znaczący jest fakt, że gdy w 1981 r. „Solidarność” utworzyła w zakładzie komisję rehabilitacyjną, zgłosiło się do niej aż 1,5 tys. pracowników, którzy odczuli represje po czerwcowym proteście.

 

Uświadomiony społeczeństwu w 1980 r. i narastający lawinowo kryzys gospodar-czy wywarł bardzo negatywny wpływ na stan załogi „Waltera”. Coraz częściej notowane były przypadki porzucania pracy, czemu towarzyszyło przechodzenie nawet bardzo do-świadczonych pracowników do prywatnych zakładów rzemieślniczych i innych firm. Po-wodem tego były stosunkowo niskie wynagrodzenia. Zjawiska te – w połączeniu z prze-chodzeniem na emerytury najstarszych członków załogi – sprawiały, iż zakład zaczął od-czuwać coraz poważniej niedobór rąk do pracy. Przykładowo, w 1983 r. jego mury opuści-ło w różnych okolicznościach ponad 1,2 tys. pracowników, podczas gdy liczba nowoza-trudnionych wyniosła niespełna 1 tys. osób. Problemu tego nie udało się przezwyciężyć – jeszcze w 1988 r. na chętnych oczekiwało blisko 400 wolnych stanowisk, których nie można było jednak obsadzić.

 

W tej sytuacji dyrekcja „Waltera” starała się skłaniać do pozostania w zakładzie oraz podjęcia w nim pracy działaniami socjalnymi. Nieustannie starano się o przydziały mieszkań dla członków załogi, wspierając też budownictwo indywidualne. Pracownicy zakładu i ich bliscy znajdowali się wśród radomian na pozycji wyjątkowej, mogąc korzy-stać z rozbudowanej i profesjonalnej opieki medycznej oraz licznych miejsc wypoczynku kolonijnego i urlopowego. Podobnie, jak miało to miejsce w poprzednich dekadach, także w omawianym okresie w „Walterze” działało kilkanaście organizacji społecznych, wśród których największą popularnością cieszyły się m.in. Liga Obrony Kraju, Polskie Towarzy-stwo Turystyczno-Krajoznawcze, a także Klub Honorowych Dawców Krwi. Powszechne uznanie wzbudzała działalność Zakładowego Domu Kultury, w którym siedzibę znalazł m.in. – koncertujący w całym kraju i poza jego granicami – Zespół Pieśni i Tańca „Łucznik”, a także uhonorowany licznymi nagrodami Klub Fotografii Artystycznej „Zarys”. Wiele osób interesowało się również działalnością Robotniczego Klubu Sportowego „Broń” Radom, na potrzeby którego oddano, budowaną z wieloma problemami, halę sportową przy ul. Narutowicza. Największe sukcesy w jego barwach odnosili pięściarze, kolarze torowi oraz piłkarze. Specyfiką „Broni” stało się też – wyjątkowe w skali regionu – rozwijanie dyscypliny cieszącej się w kraju coraz większą popularnością, a mianowicie tenisa stołowego. Wysoki poziom reprezentowali również członkowie, założonego w 1976 r., Strzeleckiego Klubu Sportowego „Walter” Radom.

 dr Sebastian Piątkowski